Zdrowa pasja - rower
Moje życie pozazawodowe jest od wielu lat związane z kolarstwem i rowerami.
Pragnąłbym przybliżyć swoje zainteresowanie i zachęcić do naśladownictwa.
A tak to się zaczęło...
Był koniec lat 80-tych XX stulecia, dojeżdżałem do biura , a jakże składakiem „Wigry 2”, który nieopatrznie pozostawiłem bez opieki. Wcięło go bezpowrotnie.
Na opłakiwanie straty nie było czasu. Pomógł mi pierwszy cyklista Wrocławia Staszek Stembalski. To w jego garażowym warsztacie zmontowaliśmy moja pierwszą „kolarkę”.
Pierwsze kroki
Rower to połowa sukcesu, druga polowa to zespół , z którym można wyruszać w trasy.
Było we Wrocławiu takie magiczne miejsce Rondo-Rewor . Tam co niedziela spotykała się grupka entuzjastów roweru.
Poznałem tam wielu kolegów i z nimi jeździłem po dolnośląskich okolicach.
Były też dłuższe wyprawy , niejednokrotnie wieloetapowe. Gdy otworzyły się granice wybieraliśmy się na czeską stronę.
Taki stan rzeczy trwałby zapewne znacznie dłużej gdyby nie....
Rower górski
W połowie lat 90-tych zaczęto sprowadzać do Polski pierwsze Mountain Bike.
Początkowo ich jakość budziła wiele zastrzeżeń ale pokonaliśmy te trudy.
Pojawiły się nowe możliwości. Jak większość kolegów porzuciłem kolarkę i jazdę po szosie na rzecz górala. Zaczęliśmy jeździć wszędzie gdzie się tylko dało. Były to parkowe ścieżki i leśne dukty, objeździliśmy wszystkie okoliczne wzgórza i pagórki.
Później przyszła kolej na wypady w góry i pierwsze starty w XC (zawody cross country) i maratony mtb.
Z „Vigorem” na Kralową Holę
W czerwcu 2002 wraz z przyjacielem Piotrem Czerwińskim zaplanowaliśmy zdobyć jeden z najwyższych szczytów dostępnych dla rowerzystów Kralową Holę 1948 m. n. p.m. (Niskie Tatry Słowacja).
Dla dodania smaku wyprawie, postanowiliśmy dokonać tego w nocy.
Udało się ! Dwunastokilometrowy podjazd pokonaliśmy mimo niesprzyjających warunków pogodowych. Zapewne pomógł nam rozpuszczony w bidonach „Vigor”
Mistrzostwa Branży Farmaceutycznej 2006
Okolice Złotego Potoku to piękny fragment Jury Krakowsko-Częstochowskiej, w pobliskich lasach nie brakuje ruin zamków, skalnych ostańców, jaskiń i innych atrakcji.
W tej malowniczej scenerii rozegrane zostały II-gie Mistrzostwa Polski w Maratonie MTB Branży Farmaceutycznej.
Na starcie tej imprezy, stanęło kilkudziesięciu zawodników z aptek i firm produkujących leki z całej Polski.
Do wyboru były dwa dystanse Mega 43 km i Giga 86 km. Ja wybrałem oczywiście prestiżowy Giga. Trasa była łatwa ,ale czerwcowe słońce i wysoka temperatura dała się we znaki. Również rywale stawiali zacięty opór.
Mój trud opłacił się ,bo jako reprezentant USP zająłem III-cie miejsce open.
Za rok poprawiłem ten wynik i w następnych mistrzostwach byłem II-gi.
Kondycja najważniejsza
Mijały lata, a ja dzieliłem swój czas pomiędzy pracę zawodową , rodzinę i amatorski sport.
Któregoś dnia wstałem rano z bólem kręgosłupa.
Początkowo nie wierzyłem ,iż mimo zdrowego stylu życia może mi się przytrafić taka dolegliwość.
Musiałem udać się do lekarza i przebyć intensywną rehabilitację.
Powoli dochodziłem do formy.
Treningi na rowerze rozpocząłem pod okiem profesjonalisty trenera-zawodnika Dariusza Porosia.
Do swojego planu dołączyłem ćwiczenia poznane na rehabilitacji i basen.
Mimo paru przeciwności losu ,ale też dzięki pomocy innych kontynuuję swoja pasję.
Od czasu gdy zostałem dziadkiem mam mniej obowiązków rodzinnych i po pracy trenuje kolarstwo górskie z kolegami z MTB VOTUM TEAM WROCŁAW. Naszym celem są starty w bikemaratonach.
A sezon już wkrótce.
Przemysław Kotowicz
Przemysław Kotowicz















