MTB Marathon Krynica Zdrój
Kolejny weekend zmagań za nami, tym razem w pięknej Krynicy – Zdrój i znowu w ciężkich warunkach. Jeszcze w piątek, kiedy dotarliśmy do Krynicy, pogoda była piękna, czyste niebo, super widoki i wysoka temperatura. Jednak po przebudzeniu w sobotę rano, wyglądając przez okno, widać było już tylko ciemne chmury i zbyt ciepło też nie było. Pomyślałam sobie, że zapowiada się powtórka z Zabierzowa, czyli znowu błoto, które sprawia mi problemy, ale z drugiej strony przecież to góry, po których uwielbiam jeździć. O 10 wystartowali gigowcy, których już na starcie zmoczyła potężna ulewa, a mnie czekała rozgrzewka w deszczu Na szczęście na start mega deszcz przestał padać i można było spokojnie ustawić się w sektorze. Niestety po starcie, na pierwszym podjeździe, tylna przerzutka zaczęła się buntować, musiałam ją na szybko wyregulować, przez co straciłam swoje rywalki z oczu. Niezły początek maratonu Na pierwszych kilkunastu kilometrach błota było sporo, miałam wrażenie, że rower zapycha mi się bardziej niż innym zawodnikom, koło z tyłu momentami nie chciało się kręcić. W miejscu, gdzie stał tata, podobno jechałam dopiero jako 11 kobieta. Dopadły mnie jakieś czarne myśli, ale szybko je przegoniłam i w końcu zaczęłam jechać! Na podjazdach czułam się świetnie, udało mi się wyprzedzić sporo zawodników, w dodatku wszystko musiałam jechać ze średniej tarczy z przodu, bo mała się obraziła i zaciągała. Na horyzoncie pojawiały się też kolejne konkurentki, którym tym razem to ja uciekłam. Teraz nie mogłam już odpuścić, wszystko albo nic. Wiedziałam, że jeśli chcę powalczyć o dobre miejsce, muszę jechać szybko nie tylko na podjazdach, ale i na zjazdach. I tak też zrobiłam, wyluzowałam się i na zjazdach zgrałam się ze swoim rowerem (czasami nawet chyba jechałam na 110% swoich możliwości, ale taki sport), błoto także przestało być dla mnie problemem. Tym sposobem z 11. miejsca udało mi się przesunąć na 3. miejsce w kategorii K2 i 4. miejsce open kobiet. Sama nie wiem jak to zrobiłam, ale muszę przyznać, że były to pierwsze zawody w tym sezonie, z których jestem w 100% zadowolona. Mam nadzieję, że tak już zostanie do samego końca
Wyniki:
|
Imię i nazwisko |
Dystans |
Czas |
Miejsce |
|
Dariusz Poroś |
Mega |
02:50:50 |
1. M3 |
|
Tomasz Duszyński |
Mega |
03:06:32 |
13. M2 |
|
Wojciech Winiarz |
Mega |
03:38:01 |
22. M3 |
|
Ewa Duszyńska |
Mega |
04:24:06 |
3. K2 |
Ewa Duszyńska















